Jeszcze rano padał deszcz a teraz ?
Słońce i żadnej chmury. Słuchawki w uszach pomogły mi odizolować się od tego otaczającego mnie świata. Kiedy piosenka mojego ulubionego zespołu odtwarzana była w kółko chciało mi się tańczyć. Mimo, że właśnie rzuciłam w diabli mojego niewiernego chłopaka miałam świetny humor. Pogoda jeszcze bardziej mnie w tym wspierała. Było to dziwne bo w Londynie rzadkością jest tak dobra prognoza. Wyjęłam klucz naszego byłego mieszkania i nie zastanawiając się długo machnęłam lekko ręką sprawiając, że klucz udał się w podróż do Tamizy bez powrotu. Tarabaniąc się przez kilka ulic z wielką walizką w ręce w końcu znalazłam się przy schodach do budynku zamieszkiwanego przez Nadię. Zaciągnęłam walizkę po 15 stopniowych schodach i bogu dzięki, że postanowiła zamieszkać na parterze. Stojąc na staromodnej klatce unormowałam swój oddech po czym zapukałam do drzwi z numerem 2. Niemal natychmiast otworzyła mi znajoma szatynka.
- Hej - przywitała mnie w sposób jakby jednocześnie pytała czy wszystko okej. Uśmiechnęłam się do niej wchodząc do mieszkania.
Moim oczom ukazuje się niewielki przedpokój rozdzielający mieszkanie na dwie główne części.
Zdejmuję bluzę i zawieszam ją w szafie.
Zostawiam walizkę oraz buty, po czym idziemy do kuchni. Siadam przy blacie z marmuru i szczerze mówiąc nie mam pojęcia co powiedzieć.
- Herbaty?
kiwam przecząco głową- wolę sok lub wodę - dodaje po chwili
- jasne- Nadia uśmiecha się do mnie i otwiera drzwi lodówki - z lodem ?
- poproszę .
Dziewczyna dodaje dla mnie lód do wody miętowej a następnie siada niedaleko ode mnie.
- co tym razem?
- nie wrócę- mówię bezpośrednio, bo właśnie to mam na myśli
- mhm. a więc?
- "spotkanie biznesowe"- rzucam ironicznie podnosząc przy tym ręce by pokazać jej przysłowiowy cudzysłów.
- okej. Czyli wiesz co dzisiaj robimy?
- proszę, nie. Zostańmy w domu
Nadia mierzy mnie wzrokiem, a po chwili znów się śmieje.
Ta dziewczyna jest zawsze uśmiechnięta, na prawdę. Widziałam ją tylko 2 razy kiedy nie uśmiechała się. 1 na pogrzebie swojego dziadka a 2 kiedy wymiotowała po imprezie jeszcze w akademiku. Ze smutną miną wygląda jak wrak, i na serio wolę ją kiedy śmieje się z byle czego.
- okej, okej. Ale idę do sklepu
- po co?
- ten wieczór bez alkoholu będzie jeszcze gorszy- śmieje się
Wzruszam ramionami i przechodzę do salonu gdzie włączam telewizor.
- ostatnie chwile spokoju- mruczę do siebie
- będę za niedługo! - krzyczy zakładając buty i wychodzi.
Minęła godzina a Nadii nadal ani śladu, dochodziła już 19. Postanowiłam wziąć szybki prysznic, wiedząc, że gdy Nad wróci zaczniemy pić a ja usnę gdzieś na kanapie lub fotelu w ubraniach, w których łaziłam od samego rana. Zabrałam ze sobą koszulkę na ramionkach i szorty od mojej piżamy. Włosy związałam tak aby jak najmniejsza ich ilość została zmoczona.
Po wyjściu spod strumienia zmyłam resztki makijażu, które mimo wcześniejszego mycia twarzy tonikiem nadal zostały w okolicach oczu. Założyłam wcześniej przygotowane szorty i koszulkę po czym wyszłam z łazienki.
Gdy ledwo weszłam do kuchni usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Podeszłam do blatu i podniosłam obiekt wydający w tym momencie chyba najbardziej irytujący odgłos na Ziemi.
- Halo?
- Nevaeh? przepraszam, że tak długo. Już wracam. Wypożycz jakiś dobry film w TV , za 15 minut góra będę!
- Okej- wzdycham i rozłączam się.
Idę do salonu i wchodzę na Twittera.
Kilka interakcji. Kolejne akcje związane z Justinem i poza tym nic wielkiego. Daje rt kilku zabawniejszym tweetom i nie zauważam kiedy Nadia razem z Ashtonem wchodzą do środka. Cholera miałam wypożyczyć film. Nieważne zaraz to zrobię.
- Kogo ja tu widzę -mówi Ash
- o cholera. Przywiało cię aż tutaj ?
Mówię ze śmiechem po czym idę go przytulić.
Ashton to mój przyjaciel. Mój i Nadii. Jednak wiem że ona go lubi trochę bardziej niż kumpla.
Siadamy przed telewizorem, stolik przed nami zastawiony jest różnymi przekąskami które popijamy nąszalancko czerwonym winem. Wiem co dla mnie robią i to dlatego nie czuję się samotna. Doceniam to. Mam najlepszych przyjaciół na całym świecie.
____________________________________________
Jest i drugi !
Z tego co widzę po statystyce to jest kilka osób, które tu weszły, co mnie cieszy ;)
Od jutra egzaminy, trzymam kciuki za rocznik '98 :)
i mam nadzieje, że sama to dobrze napiszę ;D
Kocham was xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz