wtorek, 22 kwietnia 2014

Two - My best friends

Jeszcze rano padał deszcz a teraz ?
Słońce i żadnej chmury. Słuchawki w uszach pomogły mi odizolować się od tego otaczającego mnie świata. Kiedy piosenka mojego ulubionego zespołu odtwarzana była w kółko chciało mi się tańczyć. Mimo, że właśnie rzuciłam w diabli mojego niewiernego chłopaka miałam świetny humor. Pogoda jeszcze bardziej mnie w tym wspierała. Było to dziwne bo w Londynie rzadkością jest tak dobra prognoza. Wyjęłam klucz naszego byłego mieszkania i nie zastanawiając się długo machnęłam lekko ręką sprawiając, że klucz udał się w podróż do Tamizy bez powrotu. Tarabaniąc się przez kilka ulic z wielką walizką w ręce w końcu znalazłam się przy schodach do budynku zamieszkiwanego przez Nadię. Zaciągnęłam walizkę po 15 stopniowych schodach i bogu dzięki, że postanowiła zamieszkać na parterze. Stojąc na staromodnej klatce unormowałam swój oddech po czym zapukałam do drzwi z numerem 2. Niemal natychmiast otworzyła mi znajoma szatynka.
- Hej - przywitała mnie w sposób jakby jednocześnie pytała czy wszystko okej. Uśmiechnęłam się do niej wchodząc do mieszkania.
Moim oczom ukazuje się niewielki przedpokój rozdzielający mieszkanie na dwie główne części.
Zdejmuję bluzę i zawieszam ją w szafie.
Zostawiam walizkę oraz buty, po czym idziemy do kuchni. Siadam przy blacie z marmuru i szczerze mówiąc nie mam pojęcia co powiedzieć.
- Herbaty?
kiwam przecząco głową- wolę sok lub wodę - dodaje po chwili
- jasne- Nadia uśmiecha się do mnie i otwiera drzwi lodówki - z lodem ?
- poproszę .
Dziewczyna dodaje dla mnie lód do wody miętowej a następnie siada niedaleko ode mnie.
- co tym razem?
- nie wrócę- mówię bezpośrednio, bo właśnie to mam na myśli
- mhm. a więc?
- "spotkanie biznesowe"- rzucam ironicznie podnosząc przy tym ręce by pokazać jej przysłowiowy cudzysłów.
- okej. Czyli wiesz co dzisiaj robimy?
- proszę, nie. Zostańmy w domu
Nadia mierzy mnie wzrokiem, a po chwili znów się  śmieje.
Ta dziewczyna jest zawsze uśmiechnięta, na prawdę. Widziałam ją tylko 2 razy kiedy nie uśmiechała się. 1 na pogrzebie swojego dziadka a 2 kiedy wymiotowała po imprezie jeszcze w akademiku. Ze smutną miną wygląda jak wrak, i na serio wolę ją kiedy śmieje się z byle czego.
- okej, okej. Ale idę do sklepu
- po co?
- ten wieczór bez alkoholu będzie jeszcze gorszy-  śmieje się
Wzruszam ramionami i przechodzę do salonu gdzie włączam telewizor.
- ostatnie chwile spokoju- mruczę do siebie
- będę za niedługo! - krzyczy zakładając buty i wychodzi.
Minęła godzina a Nadii nadal ani śladu, dochodziła już 19. Postanowiłam wziąć szybki prysznic, wiedząc, że gdy Nad wróci zaczniemy pić a ja usnę gdzieś na kanapie lub fotelu w ubraniach, w których łaziłam od samego rana. Zabrałam ze sobą koszulkę na ramionkach i szorty od mojej piżamy. Włosy związałam tak aby jak najmniejsza ich ilość została zmoczona.
Po wyjściu spod strumienia zmyłam resztki makijażu, które mimo wcześniejszego mycia twarzy tonikiem nadal zostały w okolicach oczu. Założyłam wcześniej przygotowane szorty i koszulkę po czym wyszłam z łazienki.
Gdy ledwo weszłam do kuchni usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Podeszłam do blatu i podniosłam obiekt wydający w tym momencie chyba najbardziej irytujący odgłos na Ziemi.
- Halo?
- Nevaeh? przepraszam, że tak długo. Już wracam. Wypożycz jakiś dobry film w TV , za 15 minut góra będę!
- Okej- wzdycham i rozłączam się.
Idę do salonu i wchodzę na Twittera.
Kilka interakcji. Kolejne akcje związane z Justinem i poza tym nic wielkiego. Daje rt kilku zabawniejszym tweetom i nie zauważam kiedy Nadia razem z Ashtonem wchodzą do środka. Cholera miałam wypożyczyć film. Nieważne zaraz to zrobię.
- Kogo ja tu widzę -mówi Ash
- o cholera. Przywiało cię aż tutaj ?
Mówię ze śmiechem po czym idę go przytulić.
Ashton to mój przyjaciel. Mój i Nadii. Jednak wiem że ona go lubi trochę bardziej niż kumpla. 
Siadamy przed telewizorem, stolik przed nami zastawiony jest różnymi przekąskami które popijamy nąszalancko czerwonym winem. Wiem co dla mnie robią i to dlatego nie czuję się samotna. Doceniam to. Mam najlepszych przyjaciół na całym świecie.




____________________________________________



Jest i drugi !

Z tego co widzę po statystyce to jest kilka osób, które tu weszły, co mnie cieszy ;)

Od jutra egzaminy, trzymam kciuki za rocznik '98 :)
i mam nadzieje, że sama to dobrze napiszę ;D

Kocham was xx

niedziela, 20 kwietnia 2014

One - Disappear

- Mieliśmy spędzić ten weekend razem. - jęczę w stronę mojego chłopaka
- Wiem. Zadzwonili w ostatniej chwili. Muszę jechać. Przepraszam. -odpowiada.
- Jason no weź. To już 3 tydzień z rzędu!- wzdycham wiedząc, że poniosę klęskę próbując przekonać go by został tym razem ze mną.
- Wiem to - odkrzykuje z innego pokoju.
Po chwili widzę go już z walizką. WOW szybki jest. Albo był przygotowany. Dodaje przeczucie.
- Jest taksówka - dyszy w pośpiechu i całuje mnie w czoło na odchodne.
Gdy wychodzi z mieszkania ogarnia mnie pustka i samotność. Cisza towarzyszy mi do momentu, w którym decyduję się sprawdzić moje obawy. Czy na prawdę nie wie, że zauważyłam jak bardzo ze mną pogrywa?
Wybieram numer telefonu do firmy i oczekuję, że ktoś odbierze. Po 4 sygnałach głos w słuchawce przykuwa moją uwagę.
- Dzień dobry, mówi Nevaeh. Chciałam tylko prosić o numer do hotelu, w którym Jason ma zatrzymać się podczas tego weekendowego spotkania.
- Proszę chwilę poczekać.
Przytakuje tak jakby sekretarka mogła mnie zobaczyć. Już tak mam.
- umm... Przykro mi w ten weekend pan Derek nie ma zapisanych żadnych spotkań.
- Ahh.. Musiałam coś pomylić. Dobrze w takim razie dziękuje. Do widzenia.
- Cała przyjemność po mojej stronie panno Avery. Do usłyszenia.
Rozłączam się.
Po czym pisze szybko SMS do Nadii
__________________________
Do : Nadia

Teraz jestem pewna x
__________________________

Nadia to moja najlepsza koleżanka. Jest w moim wieku i pochodzi z Rosji. Znamy się kilkanaście lat i wiem, że mogę na nią liczyć w potrzebie. Tak jak teraz, gdy cholerny Jason kłamie prosto w twarz, kolejny raz.
Późne powroty do domu,  'spotkania biznesowe', zapach perfum, damskich perfum, nocne telefony, głupie wymówki, od tygodni te same. Muszę przyznać, że nie jest on nadmiar kreatywny.
Nie chcę wiedzieć kim ona jest. I co takiego mu zapewnia. Idę prosto do sypialni zbieram rzeczy i zapełniam nimi moją walizkę.
____________________________
Od : Nadia

Co chcesz. Zrobić ?
____________________________

____________________________
Do : Nadia

To co robię najlepiej x
Ucieknę i przetrwam to.
____________________________

Wysyłam SMS.
Jestem zdeterminowana i wiem, że muszę to zrobić.
Siadam w kuchni przy blacie i zastanawiam się kilkanaście razy czy aby na pewno list, który chcę zostawić tutaj jest wyjątkowo w moim stylu.
|          Jason,
    Nie martw się o mnie. Poradzę sobie. Nie próbuj mnie odnaleźć. Bez tego wszystkiego dookoła będzie mi lepiej. Sądzę, że nie masz problemu ze znalezieniem sobie kogoś. W zasadzie już to zrobiłeś, więc nie ma o czym mówić. Postanowiłeś tak z jakiegoś powodu, którego nie znam i nie wiem jak go rozwiązać. Cóż, jedyne co wiem to, że nic nie jest moją winą. Trzymaj się. Wierzę, że tak jest lepiej. I wiem, że rozumiesz o czym mówię. 

Zabieram swoje rzeczy i znikam na inny od twojego świat. I jak zawsze PRZETRWAM TO, OBIECUJĘ x



                            Kocham Cię ,
                            Twoja Nevaeh xx|
Ostatecznie zostawiam to jak powyżej. Rozdzieram nasze zdjęcie wiszące na lodówce i zostawiam część, na którym jest tylko mój zawodowy łamacz sercowy.
I znikam. Tak po prostu. Bez śladu.
Byłam przygotowana na to. Od kilku tygodni wiedziałam o jego zdradach i jedyne co robiłam to gromadziłam więcej i , więcej dowodów, aż w końcu mam ich dość wystarczająco.
Więc, znikam.
---------------------
Mamy pierwszy rozdział x
Proszę o jakieś opinie czy cokolwiek :)
Kocham Was <3

piątek, 18 kwietnia 2014

Prolog

Mam jedno pytanie, specjalnie do Ciebie. Ale twoja odpowiedź będzie mnie interesować jedynie wtedy gdy będzie szczera. Okej?
No dobra, więc pomyśl i powiedz, Co byś zrobiła ... gdyby osoba, którą kochasz by cię zdradziła?
Wybaczyła byś? Czy była byś w stanie to zrobić podczas gdy patrząc na ukochanego, twoja podświadomość odtwarza w kółko,nieustannie, obraz innej kobiety dotykanej przez miłość twojego życia? Jakbyś zareagowała?
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
A teraz, zastanów się kolejny raz.
Tak na prawdę nie masz pojęcia co byś; powiedziała, zrobiła lub co chciała byś zrobić. Teraz zdajesz sobie sprawę, że nie znasz odpowiedzi.
Wszystko dlatego,że w takich sytuacjach kierujemy się naszymi emocjami. To one sprawiają,że nasze życie codzienne nie jest monotonne.
Czasem to dobra opcja, no wiesz - rzucić się w cały ten wir, jednak czy aby na pewno ZAWSZE warto ich słuchać?
Tak! Musisz tylko ufać samej sobie.
Jestem Nevaeh* , mam 21 lat.
To moja historia - moje życie.



- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Przyszedł mi do głowy pomysł na jakąś historię. Mam szkic ale zobaczymy jak to się ułoży :)
Prolog jest krótki ale przyznam, że mi się nawet podoba ;)
Jeśli macie jakieś opinie piszcie w komentarzach lub ewentualnie do mnie na Twitterze  <click>
Kocham Was x

*Nevaeh - czyt. Nejwah (z niemym H)